Zespół Szkół nr 2

ul. Szczuczyńska 3
tel. (61) 29-215-59
64-500 Szamotuły
Regon: 000100078
NIP: 787-10-30-195
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Z wizytą na Ukrainie

8 listopada 2018 roku, o piątej nad ranem uczniowie szamotulskiego „Rolnika” rozpoczęli swą wyprawę – ich celem był Lwów – dawne polskie miasto. Nie mogli doczekać się, aż ujrzą największą metropolię zachodniej Ukrainy. Na początku jednak „śladami ojca Mateusza” - zwiedzanie Sandomierza. Kolejnym przystankiem był Przemyśl – tam po spacerze spędzono pierwszą noc poza domem. Później udali się przez malownicze Bieszczady, (obowiązkowy przystanek nad Soliną), w kierunku Krościenka – celem było przekroczenie granicy. Wbrew początkowym, negatywnym prognozom udało się bardzo szybko znaleźć na terytorium Ukrainy. Po krótkim pobycie w Samborze, w zaprzyjaźnionej szkole i spacerze po okolicy ruszyli w stronę ziemi obiecanej – Lwowa. Ileż to było domysłów, jak tam będzie! Ile rozmyślań. Czy język nie okaże się barierą nie do pokonania? Czy wystarczy pieniędzy? Długo by można wymieniać. Jednak już po wjechaniu na przedmieścia pięknego polskiego miasta głosy ucichły. Wszyscy podziwiali stolicę obwodu lwowskiego. Grupa dojechała późnym popołudniem, lecz i to nie przeszkodziło im w odwiedzeniu centrum i starego miasta. Po krótkim spacerze zatytułowanym przez dyrektora Zygmunta Sługockiego „Lwów nocą” nabieranie sił na kolejny, dokładnie zaplanowany dzień. Pobudka skoro świt, szybkie śniadanie i od razu w miasto. Każdy dzień pobytu był szczelnie zapełniony. Trudno zliczyć katedry, muzea, pałace, które w ciągu krótkiego pobytu odwiedzili. Katedra ormiańska, rzymskokatolicka, greckokatolicka, liczne cerkwie, kościoły, pałace polskich magnatów, muzea malarstwa, siedziba biskupa, opera, i wiele, wiele innych. Któż byłby w stanie wszystko to spamiętać… Oczywiście oni – uczestnicy.
Niezapomniane okazały się obchody stulecia odzyskania niepodległości. Msza w języku polskim w Katedrze Lwowskiej, na koniec której cały kościół z kresowym zaśpiewem zaintonował „Boże coś Polskę”, tłumy Polaków na cmentarzu Orląt Lwowskich na Łyczakowie – to dopiero były wzruszenia!
We Lwowie doszło również do integracji młodzieży polskiej z ukraińską, która zakończyła się powodzeniem – powstały znajomości, które, jak można zauważyć, będą rozwijać się w najlepsze za pośrednictwem postępowych technologii. Po czterodniowym pobycie we Lwowie uczniowie wraz z opiekunami opuścili to piękne miasto i udali się do Krzemieńca – miejscowości, gdzie, urodził się Juliusz Słowacki. Po drodze poznawali prawdziwą Ukrainę – małe wsie z urokliwymi domkami i zagrodami, w środku których przeważnie stała studnia z kołowrotem. Wszystko tak, jak za dawnych lat – ludzie, którzy żyją spokojnie, bez pośpiechu, skupiają się na własnym szczęściu, niekoniecznie tym materialnym. Po drodze do Krzemieńca zwiedzanie twierdzy w Zbarażu i „poszukiwanie” ducha bohaterskiego Podbipięty. Uczestnikom szczególnie spodobało się również w Tarnopolu, gdzie odwiedzili katedrę i odbyli spacer nad „Stawem”. Łuck to także bardzo ciekawe miejsce ze względu na przewodnika, który był Polakiem mieszkającym tam od czasów międzywojnia. W Krzemieńcu muzeum Juliusza Słowackiego, w którym pani Anna Wicher czuła się jak w raju (uczniowie ku jej uciesze na szczęście też).
Sześć dni pobytu na Ukrainie szybko minęło i nadszedł czas powrotu. Nauczyciele, głównie pani Marlena Grenda, jak i młodzież chcieli zobaczyć jeszcze choć skrawek państwa Kozaków. Udało się! Po drodze odwiedzili zespół cerkwi prawosławnych – ławrę w Poczajowie, a tam dziewczęta musiały obowiązkowo założyć spódnice i chustki.
Wreszcie przekroczono granicę w Rawie Ruskiej i udano się do Zamościa. Celem był tylko nocleg, lecz wygospodarowano jeszcze czas na zwiedzanie miasta. Noc na Lubelszczyźnie i dalsza droga. Tym razem celem były już Szamotuły. Na trasie jeszcze pałac Zamoyskich w Kozłówce z muzeum socrealizmu i Kazimierz nad Wisłą.
Zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi wrócili do ciepłych domów, gdzie ze łzami wzruszenia w oczach (?) powitali ich rodzice.

DSC 0984DSC 0728